Trenerzy Mosto
Paweł Brandt
Kiedy po trzech sezonach współpracy z kędzierzyńską ZAKSĄ pożegnał się Aleksander Bielecki, wybierając ofertę żeńskiego zespołu Trefla Gdańsk, prezes Pietrzyk obiecywał, że jego następcą będzie specjalista wysokiej klasy i słowa dotrzymał. Po kilkunastu dniach media poinformowały, że następcą Bieleckiego został Paweł Brandt, fizjoterapeuta Justyny Kowalczyk.
"Praca z mistrzynią olimpijską to zaszczyt, ale kosztowała go sporo wyrzeczeń, bo przez pół roku był poza domem - powiedział prezes ZAKSY, Kazimierz Pietrzyk. - U nas ma pracę przez cały rok, większe perspektywy oraz będzie bliżej rodzinnego miasta - kontynuował.
26-letni nowy współpracownik sztabu szkoleniowego Krzysztofa Stelmacha jest magistrem fizjoterapii, absolwentem AWF w Katowicach. Do tej pory miał okazję pracować z pierwszą i drugą drużyną siatkarskiej reprezentacji Polski kobiet, kadrą polskich lekkoatletów, a ostatnio ze wspomnianą Justyną Kowalczyk.
| Paweł Brandt |
| Funkcja w zespole: |
Fizjoterapeuta; Trener odnowy biologicznej i przygotowania siłowego; |
| Kariera fizjoterapeuty: |
Polski Związek Lekkiej Atletyki, sztab Justyny Kowalczyk, ZAKSA Kędzierzyn, |
"Pamiętam początki mojej współpracy z Justyną tak jakby to było dziś - opowiada Paweł w jednym z wywiadów. - To była jesień ubiegłego roku. Przebywałem akurat w Spale, gdzie jako fizjoterapeuta opiekowałem się lekkoatletami. Akurat wracałem z treningu obładowany torbami i szedłem na kolację. Właśnie wtedy zadzwoniła do mnie Justyna. W obecności jej trenera poprosiła, żebym dołączył do olimpijskiej kadry. Zgodziłem się bez wahania, choć wiedziałem, że będzie to spore wyzwanie."
W ten sposób Paweł Brandt ze Strzelec Opolskich został fizjoterapeutą Justyny Kowalczyk i dołączył do siedmioosobowego teamu, pracującego na co dzień z naszą biegaczką. Paweł nie był jednak osobą z przypadku. Justyna znała go dobry rok i chciała, żeby jej towarzyszył.
"Rok temu pracowałem z nią w Szwecji podczas obozu narciarskiego - opowiadał. - Tam trafiłem z kolei przez praktyki, który miałem w tym czasie w Kędzierzynie-Koźlu. Zawodu uczyłem się u boku Aleksandra Bieleckiego, który jest fizjoterapeutą kadry narodowej naszych siatkarzy."
O tajnikach swojej opieki nad Justyną Kowalczyk tak opowiadał w jednym z wywiadów: "Nie mamy oddzielnego miejsca przeznaczonego tylko na odnowę. Najczęściej dostaję do dyspozycji pokój dwuosobowy, rozkładamy tam przenośny stół do masażu i w ten sposób pracujemy. Spotykamy się wieczorem, po treningach lub zawodach."
Jak mówił trzykrotna mistrzyni świata nie jest wymagającą pacjentką. "Na szczęście nie skarży się prawie na nic. Gdy ta intensywność startów jest tak duża, jak w tej chwili, to boli wszystko. Nie ma chyba czegoś, czego nie trzeba by było przemasować, ale to na szczęście tylko typowe bóle mięśniowe.
Brandt, który wcześniej współpracował z siatkarzami i lekkoatletami, zauważył, że praca z Kowalczyk wyglądała całkowicie inaczej. "Jest mniej czasochłonna. Biegi narciarskie charakteryzują się tym, że nie mamy możliwości przeprowadzenia masażu bezpośrednio przed rywalizacją. Warunki atmosferyczne, a zwłaszcza minusowe temperatury to uniemożliwiają. Gdzie miałby się odbyć zabieg? Jedyną możliwością byłby samochód i z niego korzystamy w ekstremalnych sytuacjach."
Teraz wraca znów do siatkówki. Zdobyte doświadczenia na pewno się mu przydadzą. A Strzelce Opolskie urastają powoli do roli zagłębia, z którego wywodzą się znakomici fachowcy w tej dziedzinie.
Autor: Janusz Żuk
|